Pozostałe świąteczne dni,
które spędziłam z rodziną przebiegły spokojnie. Na rozmowach,
obadaniu się i zabawie. Tak zabawie. Dorośli czasem potrafią bawić
się lepiej od dzieci. W końcu za namową Ewy i Tomka powiedziałam
rodzicom o Robercie. Byli zmartwieni i zadawali dużo pytań. Jak to
się stało? Co zamierzam teraz zrobić? Jak będzie wyglądała moja
przyszłość? I tym podobnie. Starałam się cierpliwie na nie
odpowiadać, ale nie na wszystkie z nich znałam odpowiedzi.
Ostatecznie reakcja moich rodziców nie była tak zła jak się
spodziewałam i udało mi się to jakoś przeżyć.
Kiedy nadeszła pora rozstanie
nie czułam się za dobrze. Bałam się. Bałam się pustego
mieszkania i przyszłości. Jak dotąd miałam plan. Wiedziałam
czego chcę. Wiedziałam jak to osiągnąć. A teraz nie miałam nic.
Zaczynałam od zera. Musiałam wszystko poukładać od nowa. Ale
byłam silna. Wiedziałam, że mi się uda, że dam sobie radę.
Chociaż będzie to piekielnie trudne.
Kiedy wróciłam do domu było źle. Wszystkie wspomnienia wróciły.
Te dobre przeplatały się z tymi złymi. Raz chciało mi się
płakać, innym razem miałam ochotę rozbić sobie głowę o ścianę.
Po trzech godzinach rozmyślania o całej tej sytuacji byłam
zrozpaczona i potwornie zmęczona. Postanowiłam wziąć się w
garść. Być silna. Wstałam i zabrałam się do pracy. Poszukałam
w Internecie nowego łóżka. Nie byłam w stanie spać w starym, a
kanapa nie należała do najwygodniejszych na świecie. Po godzinie
poszukiwań znalazłam odpowiednie niedrogie łóżko. Postanowiłam,
że we wtorek po pracy pojadę do sklepu je zobaczyć i ewentualnie
kupić. Musiałam jeszcze coś zrobić z tym starym. Poszłam do
sypialni zrobiłam mu kilka fotek. Przygotowałam zachęcający do
jego kupna opis na komputerze. Kiedy już kupię nowe łóżko, stare
sprzedam na jakimś portalu internetowym.
Kiedy kończyłam opisywać moje stare cudownie wygodne łóżko
zadzwonił telefon. Ewa. Po krótkiej rozmowie zaproponowała, że
wpadnie do mnie dziś wieczorem coś zjeść i pogadać. Zgodziłam
się bez większego namysłu. Doszłam do wniosku, że muszę od nowa
nauczyć się gospodarować wolnym czasem, a spotkanie z Ewą mogło
być tego dobrym początkiem. Nie pamiętałam kiedy ostatnio
spędziłam z nią wieczór na pogawędce przy winie. Przez resztę
popołudnia starałam się zrobić wszystko, żeby nie myśleć o
Robercie i skupić się na tu i teraz. Poszłam do kuchni i
przygotowałam przekąski na wieczór, poza tym starałam się
zapełnić wolne miejsce w szafach, tak jakby Robert nigdy nie
mieszkał w tym mieszkaniu. Wieczorem przyszła Ewa. Siedziałyśmy
na kanapie i popijając wino gadałyśmy do późna. Dzięki jej
towarzystwu i rozmowie, którą przeprowadziłyśmy nieco jaśniej
spojrzałam na sytuację. Teraz byłam już pewna, że dam sobie radę
i zaczęłam mieć nadzieję, że rozstanie z Robertem wyjdzie mi na
dobre. Ewa zawsze wiedziała jak podnieść mnie na duchu.
Ewa - czyżby siostra bliźniaczka?
OdpowiedzUsuńEwa jest młodszą siostrą Ingi, ale to jej bratnia dusza. Bardzo dobrze się znają i rozumieją :)
Usuń