poniedziałek, 17 lutego 2014

Zawsze jest ktoś, kto oświetli Ci drogę. Część 8.

– Co?! Kiedy?! Skąd wiesz?!
– Już od jakiegoś czasu nam się nie układało. Robert wracał późno z pracy, często wychodził w weekendy. Unikał mnie. Niedawno zapytałam go o co chodzi. Odpowiedział, że jest zmęczony i nie mam się czym martwić. Chciałam, żeby odprężył się przed Wigilią, dlatego wczoraj wcześniej wróciłam z pracy. Chciałam przygotować mu niespodziankę. Kiedy weszłam do mieszkania usłyszałam głosy. Poszłam do sypialni, bo wydawało mi się, że właśnie stamtąd dobiegają. Kiedy weszłam zobaczyłam go w łóżku z jakąś kobietą. Zdradził mnie, a z ich rozmowy wynikało, że nie po raz pierwszy. Wyrzuciłam go z mieszkania. Tak zakończył się nasz związek. Ale najgorsza z tego wszystkiego była rozmowa Roberta z jego kochanką. Powiedział, że nigdy mnie nie kochał, że był ze mną dla pieniędzy. Powiedział też, że jestem strasznie słaba i naiwna, że dałam sobą tak manipulować, że do niczego się nie nadaję, że jestem głupia i podobne rzeczy.
– Ojej. Strasznie mi przykro. Naprawdę – powiedziała zmartwiona Ewa. – ale chyba nie wierzysz w te jego głupie gadanie?
– Już sama nie wiem w co wierzyć. Zgubiłam się. Zawsze myślałam, że jestem silna i niezależna. Ale teraz. Zaczynam w to wątpić, skoro dałam się tak łatwo oszukać.
– Wiesz... Mnie się wydaje, że naprawdę jesteś silna. Z tego co mówisz nie miałaś szans zauważyć, że coś jest nie tak. Mało czasu spędzaliście razem, a ten wspólnie spędzony był idealny, tak? Kiedy miałaś zauważyć, że coś jest nie tak? Kochałaś go i myślałaś, że on kocha ciebie i dlatego tak się zachowuje. Prawda?
– No niby tak... ale...
– Jesteś silna. Nawet silniejsza niż ci się wydaje. Jak myślisz? Która kobieta w dniu, w którym dowiedziała się, że jej facet ją zdradza, wyrzuciłaby go z mieszkania? Która spakowałaby jego rzeczy i zatarła ślady jego istnienia? Większość kobiet usiadłaby przed telewizorem i oglądając jakąś komedię romantyczną, zajadała się czekoladą i lodami. Siedziałyby tak i lamentowały nad swoim losem, nad tym jakie są nieszczęśliwe i zdradzone.
– Może masz rację? – przyznałam niepewnie.
– Ingo, wiesz, że mam raję. Nigdy, przez całe życie nie pozwoliłaś sobą manipulować ani pomiatać. Zawsze byłaś z nas najsilniejsza. I to się nie zmieniło. To Robert miała wielkie szczęście, że tak długo i dobrze udawała. Ja myślę, że to cud, że on jeszcze żyje – zaśmiała się Ewa.
– Nie nie do końca – też się roześmiałam.
– Dlaczego? – zapytała udająca zmartwienie Ewa.
– Chyba złamałam mu nos.
– Dobrze, że nie kark. Wiedziałam, że nie ujdzie mu to płazem. No widzisz. Jesteś silna.
Zamilkłyśmy. Po paru minutach ciszy zapytałam:
– Myślisz, że ktoś jeszcze wie?
– Myślę, że nie.
– To dobrze. Nie chciałam psuć im Świąt.
– Co teraz zamierzasz zrobić?
– Jeszcze nie wiem. Ale na początek muszę pozbyć się pozostałych rzeczy Roberta.
– Dlaczego chcesz się pozbywać rzeczy Roberta? – usłyszałam za moimi plecami głos mojego brata. Gwałtownie wstałam i odwróciłam się do drzwi.
– Co tu robisz Tomek?! – zapytałam zdenerwowana.
– Przechodziłam obok twojego pokoju, zobaczyłem światło i chciałem sprawdzić co robicie. Pukałem, ale nikt nie odpowiedział. No to wszedłem. Co ci się stało w stopy? Dlaczego chcesz pozbywać się rzeczy Roberta?
– Zawsze lubiłam kiedy wchodzisz do mojego pokoju bez pytania. – powiedziałam wściekła.
– Ingo, jemu też wszystko opowiedz. I tak już dużo usłyszał i widział.
– Co się stało? – zapytał Tomek zaniepokojony.
– Dobrze. Chodź, usiądź. Wszystko ci opowiem. – uspokoiłam się.
Opowiedziałam wszystko Tomkowi, tak jak wcześniej babci i Ewie. Po skończonej opowieści Tomek powiedział:
– Głuptasku – potargał mi włosy. – naprawdę myślałaś, że będziemy się nad tobą litować, żeby zrobić ci przykrość?
– Nie. Wiem, że się o mnie martwicie.
– Co do tych rzeczy Roberta. Jeśli chcesz, to ja mogę mu je podrzucić. Przy okazji podbije mu oko. Tak do kolekcji.
– Naprawdę mógłbyś?
– Jasne.
– W przyszły poniedziałek po pracy?
– Ok.
– To jesteśmy umówieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz