–
Co?!
Kiedy?! Skąd wiesz?!
–
Już
od jakiegoś czasu nam się nie układało. Robert wracał późno z
pracy, często wychodził w weekendy. Unikał mnie. Niedawno
zapytałam go o co chodzi. Odpowiedział, że jest zmęczony i nie
mam się czym martwić. Chciałam, żeby odprężył się przed
Wigilią, dlatego wczoraj wcześniej wróciłam z pracy. Chciałam
przygotować mu niespodziankę. Kiedy weszłam do mieszkania
usłyszałam głosy. Poszłam do sypialni, bo wydawało mi się, że
właśnie stamtąd dobiegają. Kiedy weszłam zobaczyłam go w łóżku
z jakąś kobietą. Zdradził mnie, a z ich rozmowy wynikało, że
nie po raz pierwszy. Wyrzuciłam go z mieszkania. Tak zakończył się
nasz związek. Ale najgorsza z tego wszystkiego była rozmowa Roberta
z jego kochanką. Powiedział, że nigdy mnie nie kochał, że był
ze mną dla pieniędzy. Powiedział też, że jestem strasznie słaba
i naiwna, że dałam sobą tak manipulować, że do niczego się nie
nadaję, że jestem głupia i podobne rzeczy.
–
Ojej.
Strasznie mi przykro. Naprawdę – powiedziała zmartwiona Ewa. –
ale chyba nie wierzysz w te jego głupie gadanie?
–
Już
sama nie wiem w co wierzyć. Zgubiłam się. Zawsze myślałam, że
jestem silna i niezależna. Ale teraz. Zaczynam w to wątpić, skoro
dałam się tak łatwo oszukać.
–
Wiesz...
Mnie się wydaje, że naprawdę jesteś silna. Z tego co mówisz nie
miałaś szans zauważyć, że coś jest nie tak. Mało czasu
spędzaliście razem, a ten wspólnie spędzony był idealny, tak?
Kiedy miałaś zauważyć, że coś jest nie tak? Kochałaś go i
myślałaś, że on kocha ciebie i dlatego tak się zachowuje.
Prawda?
– No
niby tak... ale...
–
Jesteś
silna. Nawet silniejsza niż ci się wydaje. Jak myślisz? Która
kobieta w dniu, w którym dowiedziała się, że jej facet ją
zdradza, wyrzuciłaby go z mieszkania? Która spakowałaby jego
rzeczy i zatarła ślady jego istnienia? Większość kobiet
usiadłaby przed telewizorem i oglądając jakąś komedię
romantyczną, zajadała się czekoladą i lodami. Siedziałyby tak i
lamentowały nad swoim losem, nad tym jakie są nieszczęśliwe i
zdradzone.
–
Może
masz rację? – przyznałam niepewnie.
–
Ingo,
wiesz, że mam raję. Nigdy, przez całe życie nie pozwoliłaś sobą
manipulować ani pomiatać. Zawsze byłaś z nas najsilniejsza. I to
się nie zmieniło. To Robert miała wielkie szczęście, że tak
długo i dobrze udawała. Ja myślę, że to cud, że on jeszcze żyje
– zaśmiała się Ewa.
–
Nie
nie do końca – też się roześmiałam.
–
Dlaczego?
– zapytała udająca zmartwienie Ewa.
–
Chyba
złamałam mu nos.
–
Dobrze,
że nie kark. Wiedziałam, że nie ujdzie mu to płazem. No widzisz.
Jesteś silna.
Zamilkłyśmy.
Po paru minutach ciszy zapytałam:
–
Myślisz,
że ktoś jeszcze wie?
–
Myślę,
że nie.
– To
dobrze. Nie chciałam psuć im Świąt.
– Co
teraz zamierzasz zrobić?
–
Jeszcze
nie wiem. Ale na początek muszę pozbyć się pozostałych rzeczy
Roberta.
–
Dlaczego
chcesz się pozbywać rzeczy Roberta? – usłyszałam za moimi
plecami głos mojego brata. Gwałtownie wstałam i odwróciłam się
do drzwi.
– Co tu robisz Tomek?! – zapytałam zdenerwowana.
– Co tu robisz Tomek?! – zapytałam zdenerwowana.
–
Przechodziłam
obok twojego pokoju, zobaczyłem światło i chciałem sprawdzić co
robicie. Pukałem, ale nikt nie odpowiedział. No to wszedłem. Co ci
się stało w stopy? Dlaczego chcesz pozbywać się rzeczy Roberta?
–
Zawsze
lubiłam kiedy wchodzisz do mojego pokoju bez pytania. –
powiedziałam wściekła.
– Ingo,
jemu też wszystko opowiedz. I tak już dużo usłyszał i widział.
– Co
się stało? – zapytał Tomek zaniepokojony.
–
Dobrze.
Chodź, usiądź. Wszystko ci opowiem. – uspokoiłam się.
Opowiedziałam
wszystko Tomkowi, tak jak wcześniej babci i Ewie. Po skończonej
opowieści Tomek powiedział:
–
Głuptasku
– potargał mi włosy. – naprawdę myślałaś, że będziemy się
nad tobą litować, żeby zrobić ci przykrość?
– Nie. Wiem, że się o mnie martwicie.
– Nie. Wiem, że się o mnie martwicie.
– Co
do tych rzeczy Roberta. Jeśli chcesz, to ja mogę mu je podrzucić.
Przy okazji podbije mu oko. Tak do kolekcji.
–
Naprawdę
mógłbyś?
–
Jasne.
– W
przyszły poniedziałek po pracy?
– Ok.
– To
jesteśmy umówieni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz