Od
babci pojechałam do swojego mieszkania. Na początku chciałam wejść
na górę, wziąć prysznic i położyć się spać, ale doszłam do
wniosku, że wcale nie mam jeszcze ochoty wracać do pustego
mieszkania. Postanowiłam, że pojadę do pobliskiego centrum
handlowego i pochodzę po sklepać. Zawsze, kiedy miałam jakieś
kłopoty, zakupy mi pomagały, chyba jak każdej kobiecie.
W centrum handlowym panowała
świąteczna atmosfera: pachnące choinki, kolorowe lampki, kolędy i
świąteczne piosenki. Wszędzie było bardzo dużo ludzi, większość
z nich to pewnie osoby, które nie znalazły wcześniej czasu na
świąteczne zakupy. Starałam się wczuć w ten świąteczny
nastrój, ale przychodziło mi to z trudem. W końcu, wychodząc z
któregoś sklepu z rzędu i niosąc ze sobą torby z zakupami,
zaczęłam się odprężać i cieszyć nadchodzącymi świętami. Z
centrum handlowego wyszłam dwie minuty przed jego zamknięciem i
niechętnie pojechałam do domu.
Kiedy zaparkowałam samochód
przed kamienicą, w której mieszkałam, wszystkie wspomnienia
wróciły ze zdwojoną siłą. Zrobiło mi się słabo i niedobrze.
Nie byłam w stanie się ruszyć. Było mi bardzo ciężko, ale
wiedziałam, że muszę się pozbierać, że muszę to przetrwać, że
to wszystko nie musi się skończyć źle, że mogę wyjść z tego
jeszcze silniejsza niż jestem. Po paru minutach udało mi się
pozbierać na tyle, że mogłam wyjść z samochodu i wejść na
górę. Przed drzwiami mojego mieszkania zatrzymałam się, wzięłam
głęboki oddech i weszłam do środka.
Mieszkanie było puste. Tego
właśnie chciałam, ale jednocześnie byłam przygnębiona tym
faktem. Czułam, że nie powinno tak być, chciałam by było
inaczej. Rozejrzałam się dookoła. Wszędzie widziałam
wspomnienia, najpierw te dobre, ale później zaczęłam sobie
wyobrażać, to co mogło się tutaj dziać pod moją nieobecność.
Te wszystkie schadzki Roberta z inną kobietą lub kobietami, to
wszystko co było dla mnie ogromnym upokorzeniem. Na koniec
spojrzałam na łóżko. Ile razy Robert mnie w nim zdradził? Ile
razy naśmiewał się w nim ze mnie wraz ze swoją kochanką?
Postanowiłam kupić nowe łóżko, bo nie będę w stanie zasnąć w
tym starym. Stojąc na środku sypialni zamknęłam oczy i wzięłam
kilka głębokich oddechów. Próbowałam się uspokoić i zebrać
siły. Kiedy na powrót otworzyłam oczy, zabrałam się do dzieła.
Zmieniłam starą pościel i posłałam sobie na kanapie. Wiedziałam,
że przez to Robert odnosi swego rodzaju zwycięstwo, ale nie mogłam
postąpić inaczej. Później schowałam wszystkie nasze wspólne
zdjęcia, wrzuciłam do pudła wszystkie rzeczy Roberta, których on
nie zdołał ze sobą zabrać, sprawdziłam, czy nie zabrał niczego
mojego. Kiedy już udało mi się z tym wszystkim uporać, wzięłam
długi gorący prysznic, wypiłam duży kubek gorącej herbaty,
zobaczyłam jakiś serial w telewizji i położyłam się spać,
mając nadzieję, że jestem na tyle zmęczona, by baz problemu
zasnąć. Niestety tak nie było. Po godzinie bezproduktywnego
wgapienia się w sufit, wstałam i żeby się nie zastanawiać nad
swoją sytuacją, zaczęłam pakować prezenty. Chciałam to zrobić
nazajutrz rano, ale doszłam do wniosku, że zrobię to dziś, a
jutro z samego rana pojadę do domu moich rodziców i pomogę mamie w
przygotowaniach do Wigilii. Pakowanie prezentów zajęło mi dosyć
dużo czasu, staram się, żeby były zapakowane idealnie. Pakowałam
je i pakowałam, aż w pewnym momencie zasnęłam.
Obudziłam się około 6.30 na
podłodze, obok zapakowanych prezentów. Wstałam cała obolała po
nocy spędzonej na podłodze. Poszłam do łazienki, żeby się umyć,
kiedy spojrzałam w lustro przeraziłam się. Dawno nie wyglądałam
tak okropnie, wydarzenia wczorajszego dnia i zmęczenie wyraźnie
dało mi się we znaki. Kiedy tak stałam i wpatrywałam się w
lustro ubrałam się w lustro zauważyłam na półce za mną zdjęcie
moje i Roberta. Pewnie wczoraj o nim zapomniałam. Odwróciłam się
i jeszcze raz na nie spojrzałam. Staliśmy na plaży przytuleni,
Robert z szerokim uśmiechem na twarzy wpatrywała się w obiektyw, a
ja całowałam go w policzek, za nami widać było zachodzące
słońce. Pamiętam, że to zdjęcie zrobiła nam jego koleżanka z
pracy, która przypadkowo zatrzymała się w tym samym hotelu. Czy to
naprawdę był przypadek? A może ona też była jego kochanką?
Robert nawet tygodnia wakacji nie potrafił ze mną wytrzymać. Czy
jestem aż taka zła? Aż taka okropna, odpychająca? Jak mogłam być
taka naiwna? Poczułam w sobie narastającą złość i rozpacz.
Zdjęłam zdjęcie z półki i cisnąłem nim w ścianę. Szklana
ramka, w którą oprawione było rozpadła się na drobne kawałki i
upadła na podłogę. Chciałam ją jak najszybciej sprzątać, ale
kiedy zrobiłam krok na przód, aby sięgnąć po zmiotkę w moją
stopę wbiły się odłamki szkła. Automatycznie przeskoczyłam na
drugą nogę i chwilę później w mojej drugiej stopie też tkwiło
szkło, a na podłodze pojawiła się krew. Zrozpaczona osunęłam
się na podłogę niedaleko umywalki, gdzie szkoło nie mogło upaść.
W gardle dławił mnie płacz, w głowie dudniło. Nadal nie mogłam
zrozumieć jak do tego wszystkiego mogło dojść. Wiedziałam, że
choć próbuję wszystkiego to nic
nie pomoże mi zapomnieć o tym co się wydarzyło. Jeszcze długo
leżałam na podłodze w łazience zalana łzami z krwawiącymi
stopami.
W
końcu jakoś się opamiętałam, wstałam, opatrzyłam stopy umyłam
się, ubrałam, zjadłam śniadanie i spakowałam rzeczy
potrzebne do nocowania w domu rodziców. Jak co roku wybierałam się
do nich na Święta Bożego Narodzenia i miałam wrócić dopiero 27
grudnia. Kiedy się spakowałam i zniosłam wszystkie rzeczy do
samochodu, zadzwoniłam do moich dziadków, którzy mieli jechać ze
mną, żeby im powiedzieć, że chciałabym wyjechać wcześniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz