Następnego dnie rano poszłam do pracy, a popołudniu przyszedł
Tomek po rzeczy Roberta. Kiedy wchodził do mojego mieszkania
przyglądał mi się ze zmartwioną miną. Uprzedzając jego pytanie
powiedziałam:
– Wszystko w porządku.
– Jesteś pewna?
– Tak.
– Jakby coś się dzieło, to wiesz... Możesz na mnie liczyć.
– Wiem. Dziękuję.
– Gdzie masz te rzeczy?
– Są w pokoju. Chodź, sama nie dam rady tego przynieść, trochę
się tego nazbierało.
Tomek poszedł do pokoju i spojrzał na podłogę. Stało na niej
kilka średniej wielkości kartonów.
– Masz rację, trochę się tego nazbierało. Myślę, że będzie
trzeba kilka razy obrócić do samochodu.
– Chyba masz rację.
– Gdzie właściwie Robert teraz mieszka?
– U swojego kumpla. Później podam Ci dokładny adres. Dziękuję,
że to dla mnie robisz.
–
Nie ma sprawy siostrzyczko.
Wzięliśmy się do pracy. Po parunastu minutach wszystko było już
zapakowane do samochodu Tomka. Po powrocie do domu usiedliśmy przy
stole w kuchni i rozmawialiśmy. Kiedy właśnie opowiadałam Tomkowi
o filmie, który ostatnio widziałam, ktoś zadzwonił do drzwi.
Tomek spojrzał na mnie ze zdziwieniem i zapytał:
– Czekasz na kogoś?
– Nie – odpowiedziałam równie zdziwiona jak on – pójdę
otworzyć.
Kiedy otworzyłam drzwi stanęłam jak wryta. To był Robert.
Patrzył na mnie ze złośliwym uśmiechem i dziwnym blaskiem w
oczach. Czułam się przy nim bardzo nieswojo. I pomyśleć, że ten
człowiek był mi kiedyś najbliższy na świecie.
– Czego chcesz?!
– Przyszedłem po swoje rzeczy.
– Przecież napisałam ci, że Tomek je do ciebie przywiezie.
– Ależ ty jesteś naiwna. Myślałaś, że pozwolę ci samej
grzebać w moich rzeczach i decydować o tym co jest moje, a co
twoje. Niedoczekanie.
Robert popchnął mnie tak, że o mało nie upadłam i poszedł do
salonu. Poszłam za nim. Kiedy stanęłam w drzwiach zobaczyłam jak
zdejmuje z półek moje książki i płyty.
– Co ty robisz?! – zaczęłam krzyczeć – nie masz prawa tego
zabierać!
– Zamknij się! Nie będziesz mi mówiła co mogę, a czego nie! Ty
głupia dziwko!
Podeszłam do niego i chciałam wyrwać mu z dłoni książkę
„Podróż do wnętrza Ziemi”, ale nie zdążyłam. Robert
podniósł rękę, zamachnął się.
Zrozumiałam, że chce mnie uderzyć.
Zrozumiałam, że chce mnie uderzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz