Były w niej zdjęcia. Mnóstwo
zdjęć. Moich zdjęć. Zrobione w przeciągu ostatnich kilku dni.
Ja, w różnych sytuacjach. Podczas zakupów, w pracy, w trakcie
jazdy samochodem, podczas spotkań z Ewą, Laurą i Tomkiem. W
mieszkaniu. Kiedy przechadzałam się po nim w samej bieliźnie. Na
samym dnie paczki był liścik:
Bardzo za Tobą tęsknię
najdroższa!
Nie potrafię wytrzymać ani chwili bez Ciebie!
Twój kotek.
Przez kolejne kilkadziesiąt
sekund wpatrywałam się
w papier, na którym widniały starannie wykaligrafowane słowa.
Słowa wykaligrafowane
pismem, które bardzo
dobrze znałam. Które
kiedyś uwielbiałam i
byłam pod wrażeniem tego,
że mężczyzna potrafi tak ładnie pisać. Dziś, stało się ono
dla mnie przekleństwem. Nie mogłam uwierzyć, że Robert był
zdolny do czegoś takiego. Czułam, że tak naprawdę nie znam i
nigdy nie znałam tego człowieka. Jakim cudem udało mu się tak
bardzo i tak długo mnie
oszukiwać?! Po chwili
osłupienia zdałam sobie sprawę, że i
w tym momencie
mogę być obserwowana. Wrzuciłam liścik do kartonu i zaczęłam
biegać po całym mieszkaniu zasuwając zasłony w oknach. Kiedy
wbiegłam do sypialni potknęłam się o coś, co leżało na
podłodze. Przewróciłam
się. Kiedy próbowałam się podnieść z posadzki, zobaczyłam
nad sobą rozmazaną
twarz Roberta z
okropnym uśmieszkiem na ustach. Usłyszałam szyderczy śmiech. Na
domiar złego Robert podniósł mnie i starał się przytulić do
siebie. Widząc co się
dzieje zaczęłam krzyczeć:
- Zostaw mnie Robert! Zabierz
łapy ty potworze!
Oszalała
z przerażenia uderzałam pięściami o jego piersi. Próbowałam
się wyrwać. Ale
uścisk nie zelżał. Po
kilkunastu sekundach zaczął docierać do mnie inny znajomy,
przerażony głos. Słyszałam go jakby z oddali. Z
bardzo, bardzo daleka:
- Inga, to ja Oliwer! Nie bój
się! Nie
zrobię ci krzywdy! Roberta tu
nie ma! To ja Oliwer! Słyszysz?! Uspokój się! Nic ci nie grozi!
Musiała minąć dobra chwila
nim zrozumiałam znaczenie tych słów.
Przestałam się szarpać. Zamknęłam oczy i otworzyłam je na
powrót. Nie widziałam już Roberta. Przede mną stał Oliwer.
Kiedy wreszcie
zdałam sobie sprawę z
tego co zaszło, poczułam się bardzo zmęczona. Osunęłam się z
powrotem na podłogę i zaczęłam płakać. Oliwer usiadł obok i
objął mnie. Nie wyrwałam się. Chyba po prostu tego potrzebowałam.
Potrzebowałam czyiś ramion, w których poczuję się bezpiecznie.
Długo płakałam. Oliwer nie
mówił nic. Tylko mnie przytulał. Kiedy
trochę się uspokoiłam opowiedziałam
mu o przesyłce, która
dzisiaj otrzymałam.
Był
w szoku. Na początku nie wiedział co powiedzieć, później jednak
zaczął mnie pocieszać
i szukać wyjścia z
tej sytuacji. Zaproponował, abym
poszła z tym na policję, bo cała ta
sytuacja zaczyna się
robić dla mnie niebezpieczna. Przyznałam mu rację. Później
długo rozmawialiśmy o innych wydarzeniach, które miały miejsce w
ostatnim czasie. O moim rozstaniu z Robertem, o Świętach Bożego
Narodzenia, o pomocy jaką otrzymałam od moich przyjaciół, o tym
jak Robert przyjechał po swoje rzeczy i
prawie mnie pobił.
Później Oliwer, chcąc odwrócić moją uwagę od przykrych spraw,
zaczął opowiadać o tym, co obecnie działo się w jego życiu. O
pracy, którą ostatnio zmienił. O dziewczynie, która nie potrafiła
go zaakceptować takim jaki jest i
zostawiła go.
Słuchałam jego opowiadań z zaciekawieniem. Dzięki
jego słowom chociaż na
chwilę udało mi się
zapomnieć o moich
problemach. Słuchałam i słuchałam i nawet nie wiem kiedy udało
mi się zasnąć.
Po
pewnym czasie obudziłam się z okropnym bólem głowy. Było już
ciemno. Kiedy delikatnie się poruszyłam, poczułam, że Oliwer
nadal mnie obejmuje. Spojrzałam
na niego.
Nie spał. Wpatrywał
się w ścianę
zmartwionym wzrokiem.
Kiedy
zauważył, że się obudziłam, spojrzał
na mnie i uśmiechnął
się smutno. Odwróciłam wzrok i powiedziałam:
- Dziękuję, że tu jesteś.
- Cieszę się, ze mogę
pomóc. Jeśli kiedyś będziesz czegoś potrzebowała, wiedz, że
możesz na mnie liczyć.
- Wiem. Zawsze
mogłam na ciebie liczyć.
I
w tej chwili coś się
we mnie zmieniło.
Spojrzałam na Oliwera
inaczej niż dotychczas. Popatrzyłam na niego nie jak
na najlepszego
przyjaciela mojego brata, ale jak
na mężczyznę. Znaliśmy się od lat, a mnie wydało się, że
widzę go po raz pierwszy w życiu. Zauważyłam w nim wiele rzeczy,
których nie dostrzegałam do tej pory. Może nie był specjalnie
przystojny, ale miał w sobie coś przeciągającego uwagę. Był
bardzo męski, ale oczy miały łagodny wyraz. Zawsze mi pomagał.
Nigdy
mnie nie zawiódł.
Potrząsnęłam głową, żeby
się ocknąć i opamiętać. Ale
niestety. Nie
udało mi się pozbyć myśli, która właśnie pojawiła się w
mojej głowie.
Nagle poczułam coś, czego
absolutnie nie powinnam czuć w tej sytuacji. Co gorsza zrobiłam coś
wbrew rozsądkowi. Zanim zdążyłam zebrać myśli, było już za
późno. Pocałowałam go. Zresztą, ze wzajemnością. To był
długi, namiętny pocałunek. W dodatku poczułam coś, czego nigdy
nie czułam, kiedy całowałam się z Robertem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz