–
Gdzie schowałaś moje płyty?! - usłyszałam oskarżający głos
Roberta. – Masz mi je wszystkie oddać! Są moje!
– Nie martw się! Nie mam
zamiaru zostawiać sobie po tobie pamiątek! Nie są mi one
potrzebne do szczęścia! – mówiłam wzburzona do granic
możliwości. – Weź teraz tylko to, co ci jest niezbędne i wynoś
się z mojego mieszkania! – teraz już zaczęłam krzyczeć tak
głośno, że jakieś starsze małżeństwo, które przechodziło
niedaleko spojrzało na mnie z zdziwieniem. – Resztę twoich
rzeczy ktoś ci dostarczy pod wskazany adres. A! I nie waż się
zabierać czegoś, co nie jest twoje! Jeśli to zrobisz, oskarżę
cię o kradzież!
– Jeszcze z tobą nie
skończyłem! - groził mi – Jeszcze mnie popamiętasz!
– Nie będziesz mi groził!
Nie boję się ciebie – powiedziałam to, ale nie była tego taka
pewna. Właśnie poznałam prawdziwą twarz Roberta i nie miałam
pojęcia czego może być zdolny.
– Jeszcze zobaczymy –
syknął Robert.
– Zostaw mnie w spokoju albo
pożałujesz! – po tych słowach zakończyłam rozmowę. Nie byłam
w stanie dłużej z nim rozmawiać.
Po paru minutach ciszy znowu
zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran i spostrzegłam, że to
znowu Robert. Nie odebrałam, nie chciałam dawać mu tej
satysfakcji. Ale telefon zadzwonił znowu i znowu. Tak dzwonił przez
dziesięć minut. Kiedy zadzwonił kolejny raz odebrałam:
– Czego znowu chcesz?!
Mówiłam ci, żebyś dał mi spokój!
–
Inga? Tu babcia – usłyszałam zdziwiony głos mojej kochanej
babci, która zawsze się mną opiekowała. A teraz sama starałam
się opiekować nią.
– Babcia? O jej, przepraszam, to było do kogoś innego. Coś się
stało?
–
Eee...Chciałam zapytać, czy mogłabyś mi jeszcze kupić kilka tych
dobrych jogurtów, które przywiozłaś mi ostatnio? Czy już
zrobiłaś dla mnie te zakupy? No i powiedz mi o której mniej
więcej będziesz?
–
O matko, to dzisiaj? Oczywiście babciu, że ci kupię. Będę u
ciebie za jakieś dwie godziny. Pasuje ci?
–
Tak, jak najbardziej. Wszystko w porządku Ingo?
–
Tak, wszystko w porządku babciu. Nie martw się. Do zobaczenia za
dwie godziny.
–
Do zobaczenia.
Jeszcze
przez kilka minut siedziałam na ławce i starałam się zebrać
myśli. Próbowałam skupić się na chwili obecnej, na tym, że mam
zrobić zakupy dla babci. Nie chciałam się zastanawiać, co dalej
zrobić z moim życiem. Nie teraz, zrobię to później, kiedy będę
miała na to silę. Wstałam i poszłam do mojego samochodu, który
był zaparkowany niedaleko mojego mieszkania. I pojechałam na
zakupy.
Na
początku było mi bardzo ciężko skupić się na czymkolwiek, ale
kiedy już wpadłam w wir zakupów i mogłam na chwilkę zapomnieć o
tym co się wydarzyło, byłam wdzięczna babci za to, że mnie o nie
poprosiła. Ze sklepu pojechałam prosto do niej.
Kiedy
wnosiłam zakupy do jej mieszkania babcia przyglądała mi się
badawczo. Kiedy skończyłam i chciałam sobie już pójść,
chwyciła mnie za ramie i powiedziała:
–
Kochanie, może usiądźmy i napijemy się gorącej czekolady?
Dzisiejszy dzień jest taki mroźny i nieprzyjemny. Trzeba się
jakoś rozgrzać. Twój dziadek wróci dopiero za godzinę, a ja
chciałabym mieć towarzystwo – mówiąc to patrzyła mi głęboko
w oczy. Dlaczego ona mnie tak dobrze zna? Na pewno wie, że coś
jest nie tak.
–
Dobrze babciu – poddałam się. – Chętnie napiję się twojej
gorącej czekolady.
–
Wspaniale wnusiu. Siadaj, zaraz ją przygotuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz