poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zawsze jest ktoś, kto oświetli Ci drogę. Część 5.

Mój pierwszy mąż miał na imię Wincenty. Poznaliśmy się kiedy pracowałam w banku. Był cudowny. Prawdziwy dżentelmen, pełen wdzięku. Taktowny, szarmancki. Po prostu niesamowity. Lubił wystawne przyjęcia i drogie rzeczy. Ja będąc młodą kobietą, byłam nim oczarowana. Ale nie zwróciłam uwagi na jedną ważną rzecz. Na to, jak bardzo lubił piękne i młode kobiety. Ślub odbył się szybko i z wielkim hukiem. Jak wiesz, moi rodzice byli kiedyś bogaci i nie szczędzili pieniędzy na swoją jedyną córkę. Dwa miesiące po ślubie poszłam odwiedzić go w pracy. I co tam zastałam? Jakąś nagą lafiryndę, która troskliwie zajmowała się moim mężem, kiedy mnie nie było w pobliżu. Wincenty powiedział mi później, że nigdy mnie nie kochał, kochał tylko moje pieniądze i postanowił mnie jakoś znosić przez resztę życia, żeby tylko być bogaty bez większego wysiłku. Rozwiedliśmy się pół roku po ślubie. Na szczęście, przez cały ten trudny dla mnie czas nie byłam sama. Od lat miałam przyjaciela, który zawsze o mnie dbał, a ja o niego. I wtedy także mnie nie zawiódł. Był ze mną zawsze, kiedy go potrzebowałam, zawsze mogłam mu się wypłakać w rękaw. W tym okresie bardzo zbliżyliśmy się do siebie, ale nigdy nie było mowy o czymś więcej niż przyjaźń. Aż któregoś dnia, moja przyjaciółka zwróciła mi uwagę na coś, czego nigdy nie zauważałam. A mianowicie na to, jak mój przyjaciel wydoroślał i jak zmienił się jego stosunek do mnie. Stwierdziła wtedy, że on, darzy mnie czymś więcej, niż tylko przyjaźnią. Byłam w szoku, nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Naprawdę, byłam zaskoczona jak jeszcze niczym w moim życiu.
– I co się stało? – zapytałam zaciekawiona tą historią.
– Też inaczej na niego spojrzałam. Dostrzegłam w nim dojrzałego mężczyznę, którego nigdy wcześniej nie zauważałam, bo było dla mnie po prostu przyjacielem z dzieciństwa. Moje uczucia do niego też uległy zmianie. Zakochałam się w nim. I szczerze mówiąc, to że moje pierwsze małżeństwo się rozpadło, było najlepszą rzeczą, która mnie spotkała, bo dzięki temu znalazłam prawdziwą miłość.
– A co się stało z twoim przyjacielem? - zapytałam zaciekawiona.
– Wyszłam za niego i przeżyliśmy wiele wspaniałych lat – powiedziała babcia z szerokim uśmiechem na twarzy.
– Ten przyjaciel to mój dziadek? – zapytałam mile zaskoczona.
– Tak, to on.
– Chyb zaczynam rozumieć co chcesz mi powiedzieć. Może, to rozstanie jeszcze wyjdzie mi na dobre? Ale jest mi tak strasznie ciężko, tak okropnie.
– Wiem kochanie, musi minąć trochę czasu nim staniesz na nogi. Mi też było okropnie ciężko, wierz mi. Ale miałam wsparcie, nie byłam sama. I ty także nie jesteś sama. Pamiętaj o tym. Masz wielu wspaniałych przyjaciół i kochającą rodzinę. A może i w twoim życiu pojawi się ktoś taki jak twój dziadek? A może już jest?
– Tak, może ktoś jest. Dawny przyjaciel, dla którego byłam ważna, a on dla mnie. Nigdy nie patrzyłam na niego jak na faceta. Może czas zmienić punt widzenia?
– Ale pamiętaj, ja nie mówię, że masz się z nim teraz związać. Chcę ci tylko powiedzieć, żebyś była otwarta na wszystkie możliwości. Żebyś była otwarta na nowe rzeczy i doświadczenia. Żebyś żyła tak jakby na każdym kroku miało cię spotkać coś dobrego. I nigdy niczego nie rób na siłę. Będzie, co ma być. Po prostu żyj.
– Dziękuję ci, babciu, za to, że opowiedziałaś mi tę historię. Trochę mi pomogła, ale mój ból będzie jeszcze długo ogromny.
– Rozumiem. Nie spodziewałam się, że zniknie.
– Babciu?
– Tak?
– Od zawsze byłaś dla mnie babcią. Jakoś nigdy nie pomyślałam o tym, że mogłaś mieć tak ciekawe i wspaniałe życie. Opowiesz mi kiedyś coś jeszcze?
– Oczywiście, z wielką przyjemnością.
– Dziękuję ci. A mogłabyś nikomu nie mówić przed Wigilią o mim rozstaniu z Robertem? Sama im powiem, jak będę gotowa.
– Dobrze, nic nikomu nie powiem. O dziadek wrócił. Napijesz się jeszcze czekolady?
– Nie, dziękuj. Pójdę już. Mam wiele spraw do przemyślenia.
– Pamiętaj, możesz zawsze do mnie przyjść.
– Dziękuję, babciu. Będę pamiętać.

wtorek, 7 stycznia 2014

Zawsze jest ktoś, kto oświetli Ci drogę. Część 4.

     Usiadłam w moim ulubionym fotelu i zaczęłam rozmyślać o tym co się dziś stało. Ciągle byłam w szoku i nic do mnie nie docierało. Cały czas w mojej głowie pojawiały się słowa Roberta: „Zasłużyłaś sobie na to wszystko”. Dlaczego? Z zamyślenia wyrwała mnie babcia, która podawała mi właśnie kubek gorącej czekolady.
– Masz kochanie.
– O dziękuję, babciu.
– Ingo, jesteś dziś jakaś nieobecna. Co się stało?
– Nic babciu, wszystko w porządku – powiedziałam, ale wiedziałam, że babcia nie da się oszukać.
– Widzę, że coś się stało. Proszę, nie męcz się z tym dłużej sama i opowiedz mi. Razem na pewno coś wymyślimy.
– No nie wiem. To bardzo ciężka sytuacja. Naprawdę... – patrzyła na mnie smutnym wzrokiem, musiałam się poddać i opowiedzieć jej co się stało. – No dobrze. Babciu... – spuściłam głowę, nie miałam odwagi na nią patrzeć. – Babciu, rozstałam się z Robertem – spojrzałam na nią nieśmiało, żeby zobaczyć co teraz myśli. Babcia wydawała się bardzo zaskoczona i zmartwiona. Nie chciałam, żeby martwiła się z mojego powodu.
– Bardzo mi przykro, Ingo. Ale dlaczego? Coś musiało się stać.
– Tak babciu, masz rację. On mnie zdradził – głos mi się łamał.
– To niemożliwe. Skąd wiesz? Zawsze byliście taką dobraną parą.
– Widziałam ich. Wróciłam dziś szybciej z pracy, bo chciałam zrobić Robertowi niespodziankę. Kiedy weszłam do mieszkania zastałam ich w łóżku. Rozmawiali jakby nigdy nic. Mówili takie okropne rzeczy! – więcej nie była w stanie znieść. Rozpłakałam się na dobre.
– Bardzo mi przykro kochanie. Naprawdę bardzo – babcia chwyciła mnie za ręce i uściskała je, chcąc dodać mi otuchy.
– On mi powiedział, że sobie na to zasłużyłam, że nigdy mu na mnie nie zależało. Powiedział, że jestem żałosna, słaba i naiwna. Powiedział, że był ze mną dla pieniędzy.
– Co za drań! Gdybym była młodsza, dołożyłabym mu!
– Dziękuję ci, babciu. Ale sama widzisz, że nie możesz mi pomóc.
– Dlaczego nie? Na pewno mogę ci powiedzieć, jak ja to wszystko widzę. Według mnie on jest skończonym dupkiem i nie musisz się przejmować jego głupim gadaniem. Jesteś wspaniałą młodą kobietą, która zasługuje na wszystko, co najlepsze. Nigdy w życiu bym nie powiedziała, że jesteś słaba, czy naiwna. Jak dla mnie jesteś jedną z najsilniejszych młodych osób, jakie znam. I myślę, że będziesz dobrą żoną i matką.
– Nie wiem, muszę to wszystko przemyśleć.
– Nie musisz się spieszyć. Ale wiedz, że to jest nie tylko moja opinia, wiele osób tak myśli.
– Ale babciu, jak on mógł? Jak on mógł mnie tak okropnie okłamywać przez ten cały czas? Co ja teraz zrobię? Tak strasznie go kocham! A jednocześnie go nienawidzę za to, co mi zrobił.
– Wiem co czujesz kochanie, lepiej niż ci się wydaje.
– Jak to? – zapytałam szczerze zaskoczona.
– Wiesz, że byłam dwa razy zamężna, prawda?
– Tak, wiem – odpowiedziałam, nie do końca rozumiejąc o co chodzi.
– Chyba nadszedł czas, byś poznała tę historię – westchnęła babcia i rozpoczęła swoją opowieść.
    

środa, 1 stycznia 2014

Zawsze jest ktoś, kto oświetli Ci drogę. Część 3.


– Gdzie schowałaś moje płyty?! - usłyszałam oskarżający głos Roberta. – Masz mi je wszystkie oddać! Są moje!
– Nie martw się! Nie mam zamiaru zostawiać sobie po tobie pamiątek! Nie są mi one potrzebne do szczęścia! – mówiłam wzburzona do granic możliwości. – Weź teraz tylko to, co ci jest niezbędne i wynoś się z mojego mieszkania! – teraz już zaczęłam krzyczeć tak głośno, że jakieś starsze małżeństwo, które przechodziło niedaleko spojrzało na mnie z zdziwieniem. – Resztę twoich rzeczy ktoś ci dostarczy pod wskazany adres. A! I nie waż się zabierać czegoś, co nie jest twoje! Jeśli to zrobisz, oskarżę cię o kradzież!
– Jeszcze z tobą nie skończyłem! - groził mi – Jeszcze mnie popamiętasz!
– Nie będziesz mi groził! Nie boję się ciebie – powiedziałam to, ale nie była tego taka pewna. Właśnie poznałam prawdziwą twarz Roberta i nie miałam pojęcia czego może być zdolny.
– Jeszcze zobaczymy – syknął Robert.
– Zostaw mnie w spokoju albo pożałujesz! – po tych słowach zakończyłam rozmowę. Nie byłam w stanie dłużej z nim rozmawiać.
      Po paru minutach ciszy znowu zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran i spostrzegłam, że to znowu Robert. Nie odebrałam, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji. Ale telefon zadzwonił znowu i znowu. Tak dzwonił przez dziesięć minut. Kiedy zadzwonił kolejny raz odebrałam:
– Czego znowu chcesz?! Mówiłam ci, żebyś dał mi spokój!
– Inga? Tu babcia – usłyszałam zdziwiony głos mojej kochanej babci, która zawsze się mną opiekowała. A teraz sama starałam się opiekować nią.
– Babcia? O jej, przepraszam, to było do kogoś innego. Coś się stało?
– Eee...Chciałam zapytać, czy mogłabyś mi jeszcze kupić kilka tych dobrych jogurtów, które przywiozłaś mi ostatnio? Czy już zrobiłaś dla mnie te zakupy? No i powiedz mi o której mniej więcej będziesz?
– O matko, to dzisiaj? Oczywiście babciu, że ci kupię. Będę u ciebie za jakieś dwie godziny. Pasuje ci?
– Tak, jak najbardziej. Wszystko w porządku Ingo?
– Tak, wszystko w porządku babciu. Nie martw się. Do zobaczenia za dwie godziny.
– Do zobaczenia.
      Jeszcze przez kilka minut siedziałam na ławce i starałam się zebrać myśli. Próbowałam skupić się na chwili obecnej, na tym, że mam zrobić zakupy dla babci. Nie chciałam się zastanawiać, co dalej zrobić z moim życiem. Nie teraz, zrobię to później, kiedy będę miała na to silę. Wstałam i poszłam do mojego samochodu, który był zaparkowany niedaleko mojego mieszkania. I pojechałam na zakupy.
      Na początku było mi bardzo ciężko skupić się na czymkolwiek, ale kiedy już wpadłam w wir zakupów i mogłam na chwilkę zapomnieć o tym co się wydarzyło, byłam wdzięczna babci za to, że mnie o nie poprosiła. Ze sklepu pojechałam prosto do niej.
      Kiedy wnosiłam zakupy do jej mieszkania babcia przyglądała mi się badawczo. Kiedy skończyłam i chciałam sobie już pójść, chwyciła mnie za ramie i powiedziała:
– Kochanie, może usiądźmy i napijemy się gorącej czekolady? Dzisiejszy dzień jest taki mroźny i nieprzyjemny. Trzeba się jakoś rozgrzać. Twój dziadek wróci dopiero za godzinę, a ja chciałabym mieć towarzystwo – mówiąc to patrzyła mi głęboko w oczy. Dlaczego ona mnie tak dobrze zna? Na pewno wie, że coś jest nie tak.
– Dobrze babciu – poddałam się. – Chętnie napiję się twojej gorącej czekolady.
– Wspaniale wnusiu. Siadaj, zaraz ją przygotuję.