–
Mój pierwszy mąż miał na
imię Wincenty. Poznaliśmy się kiedy pracowałam w banku. Był
cudowny. Prawdziwy dżentelmen, pełen wdzięku. Taktowny,
szarmancki. Po prostu niesamowity. Lubił wystawne przyjęcia i
drogie rzeczy. Ja będąc młodą kobietą, byłam nim oczarowana.
Ale nie zwróciłam uwagi na jedną ważną rzecz. Na to, jak bardzo
lubił piękne i młode kobiety. Ślub odbył się szybko i z
wielkim hukiem. Jak wiesz, moi rodzice byli kiedyś bogaci i nie
szczędzili pieniędzy na swoją jedyną córkę. Dwa miesiące po
ślubie poszłam odwiedzić go w pracy. I co tam zastałam? Jakąś
nagą lafiryndę, która troskliwie zajmowała się moim mężem,
kiedy mnie nie było w pobliżu. Wincenty powiedział mi później,
że nigdy mnie nie kochał, kochał tylko moje pieniądze i
postanowił mnie jakoś znosić przez resztę życia, żeby tylko
być bogaty bez większego wysiłku. Rozwiedliśmy się pół roku
po ślubie. Na szczęście, przez cały ten trudny dla mnie czas nie
byłam sama. Od lat miałam przyjaciela, który zawsze o mnie dbał,
a ja o niego. I wtedy także mnie nie zawiódł. Był ze mną zawsze,
kiedy go potrzebowałam, zawsze mogłam mu się wypłakać w rękaw.
W tym okresie bardzo zbliżyliśmy się do siebie, ale nigdy nie
było mowy o czymś więcej niż przyjaźń. Aż któregoś dnia,
moja przyjaciółka zwróciła mi uwagę na coś, czego nigdy nie
zauważałam. A mianowicie na to, jak mój przyjaciel wydoroślał
i jak zmienił się jego stosunek do mnie. Stwierdziła wtedy, że
on, darzy mnie czymś więcej, niż tylko przyjaźnią. Byłam w
szoku, nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Naprawdę, byłam
zaskoczona jak jeszcze niczym w moim życiu.
–
I co się stało? – zapytałam zaciekawiona tą historią.
–
Też inaczej na niego spojrzałam. Dostrzegłam w nim dojrzałego
mężczyznę, którego nigdy wcześniej nie zauważałam, bo było
dla mnie po prostu przyjacielem z dzieciństwa. Moje uczucia do
niego też uległy zmianie. Zakochałam się w nim. I szczerze
mówiąc, to że moje pierwsze małżeństwo się rozpadło, było
najlepszą rzeczą, która mnie spotkała, bo dzięki temu znalazłam
prawdziwą miłość.
–
A co się stało z twoim przyjacielem? - zapytałam zaciekawiona.
–
Wyszłam za niego i przeżyliśmy wiele wspaniałych lat –
powiedziała babcia z szerokim uśmiechem na twarzy.
–
Ten przyjaciel to mój dziadek? – zapytałam mile zaskoczona.
–
Tak, to on.
–
Chyb zaczynam rozumieć co chcesz mi powiedzieć. Może, to rozstanie
jeszcze wyjdzie mi na dobre? Ale jest mi tak strasznie ciężko, tak
okropnie.
–
Wiem kochanie, musi minąć trochę czasu nim staniesz na nogi. Mi
też było okropnie ciężko, wierz mi. Ale miałam wsparcie, nie
byłam sama. I ty także nie jesteś sama. Pamiętaj o tym. Masz
wielu wspaniałych przyjaciół i kochającą rodzinę. A może i w
twoim życiu pojawi się ktoś taki jak twój dziadek? A może już
jest?
–
Tak, może ktoś jest. Dawny przyjaciel, dla którego byłam ważna,
a on dla mnie. Nigdy nie patrzyłam na niego jak na faceta. Może
czas zmienić punt widzenia?
–
Ale pamiętaj, ja nie mówię, że masz się z nim teraz związać.
Chcę ci tylko powiedzieć, żebyś była otwarta na wszystkie
możliwości. Żebyś była otwarta na nowe rzeczy i doświadczenia.
Żebyś żyła tak jakby na każdym kroku miało cię spotkać coś
dobrego. I nigdy niczego nie rób na siłę. Będzie, co ma być. Po
prostu żyj.
–
Dziękuję ci, babciu, za to, że opowiedziałaś mi tę historię.
Trochę mi pomogła, ale mój ból będzie jeszcze długo ogromny.
–
Rozumiem. Nie spodziewałam się, że zniknie.
–
Babciu?
–
Tak?
–
Od zawsze byłaś dla mnie babcią. Jakoś nigdy nie pomyślałam o
tym, że mogłaś mieć tak ciekawe i wspaniałe życie. Opowiesz mi
kiedyś coś jeszcze?
–
Oczywiście, z wielką przyjemnością.
–
Dziękuję ci. A mogłabyś nikomu nie mówić przed Wigilią o mim
rozstaniu z Robertem? Sama im powiem, jak będę gotowa.
–
Dobrze, nic nikomu nie powiem. O dziadek wrócił. Napijesz się
jeszcze czekolady?
–
Nie, dziękuj. Pójdę już. Mam wiele spraw do przemyślenia.
–
Pamiętaj, możesz zawsze do mnie przyjść.
–
Dziękuję, babciu. Będę pamiętać.