Minęła dobra chwila kiedy
wreszcie jego usta oderwały się od moich. Kiedy Oliwer delikatnie
odsunął się ode mnie spojrzałam na niego. Nie patrzył na mnie,
tylko w dół. Chciałam nawiązać z nim kontakt. Chciałam
zrozumieć. Żeby zwrócić jego uwagę wyszeptałam jego imię. Na
dźwięk moich słów podniósł wzrok i spojrzał mi prosto w oczy.
To, co zobaczyłam w jego twarzy, przeraziło mnie.
Wzrok Oliwera był
przepełniony strachem, niepewnością i smutkiem. Wydawało mi się,
że jego oczy próbują mi powiedzieć, że zrobił coś
niewybaczalnego. Coś, czego nigdy w życiu nie powinien był robić.
Trwało to zaledwie ułamek sekundy, bo zaraz potem spuścił wzrok i
wyszeptał:
- Przepraszam cię Ingo. Tak
strasznie cię przepraszam.
Po czym szybko wstał z
podłogi i zaczął zbierać swoje narzędzia rozrzucone po całej
sypialni. Mówił coś o łóżku i materacu, ale tak naprawdę nie
słuchałam co do mnie mówi. Nadal siedziałam na podłodze w tym
samym miejscu co wcześniej. Wpatrywałam się w ścianę. Palcami
bezwiednie dotykałam moich ust. Miałam wrażenie, że
jego usta wciąż dotykają
moich. Słowa, które wypowiadał Oliwer nie docierały do mnie.
Odnosiłam wrażenie, że są tylko bliżej nieokreślonym szmerem.
Kiedy jednak ten szmer
ucichł ocknęłam się. Rozejrzałam się po sypialni. Oliwer stał
przy drzwiach z skrzynią narzędzi w dłoniach. Patrzył na mnie
tym samym wzrokiem co przed chwilą.
- Przepraszam cię Ingo. To
nie powinno było się wydarzyć.
- Nie powinno –
odpowiedziałam bezbarwnym głosem.
- To moja wina. Tak strasznie
cię przepraszam.
- Nie. Ja też brałam w tym
udział. To przecież ja ciebie...
- Lepiej będzie jak już
pójdę.
Kiwnęłam tylko głową i już
go nie było.
Po wyjściu Oliwera nadal
siedziałam na podłodze. Starałam się zebrać myśli. Co nie było
łatwe. Byłam zagubiona. Czułam się okropnie. Niecały miesiąc po
rozstaniu z narzeczonym całuję się z innym mężczyzną. Ba! Z nie
byle kim! Bo z najlepszym przyjacielem mojego brata. Dlaczego? Co
było ze mną nie tak?
Przez głowę przewijało
mi się wiele myśli. Zastanawiałam się kto właściwie kogo
pocałował. Czy Oliwer mnie, czy ja jego? Na początku wydawało mi
się, że to ja... Ale teraz nie byłam już niczego pewna. Byłam
pewna jedynie tego,
że Oliwer nie zrobił tego celowo. Znałam go dobrze. Byłam pewna,
że nie należy do osób, które wykorzystują sytuację. Może
jednak to co się stało było tylko i wyłącznie moją winą? A
jeśli przez to stracę również Oliwera? Może
nie byliśmy przyjaciółmi, spotykaliśmy się rzadko, ale
wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć. Nie
mogłam stracić jeszcze jego. Nie
teraz, kiedy ludzie, którym mogłam ufać byli mi tak bardzo
potrzebni. Byłam w rozsypce. Miałam wrażenie, że wszystko, czego
w ostatnim czasie dotykam rozsypuje się i znika. Dlaczego cały czas
pakuję się w jeszcze większe bagno?
Ale
ten pocałunek. Był... niesamowity... Nigdy nie czułam czegoś
takiego. Nigdy, nikt nie całował mnie w taki sposób jak Oliwer.
Poczułam jakbym... choć brzmi to niedorzecznie... jakbym znalazła
się na właściwym miejscu. Jakby to wszystko, co się wydarzyło.
Wydarzyło się tylko po to, żeby mogło dojść do tego pocałunku.
Te myśli mnie przerażały. Jak mogłam sądzić, że rozstałam się
z Robertem po to, żeby całować się z Oliwerem? W ogóle cała ta
sytuacja była chora. Zamiast martwić się tym, że mój były
narzeczony – psychopata mnie nęka, śledzi i Bóg wie co jeszcze,
nie mogłam przestać myśleć o przyjacielu mojego brata.
W tym momencie
wiedziałam tylko
jedno. Teraz moje życie było już całkowicie pogmatwane. A
ja przez tą całą sytuację zaczynałam wariować.
Z zamyślenia wyrwał głos.
Głos Tomka. Podniosłam wzrok na drzwi i zobaczyłam go. Wystarczyło
tylko jedno spojrzenie i już wiedziałam, że stało się coś
złego.